Filmowy początek

Pewnie jak wszyscy inni, tak i  ja na pierwszych lekcjach spisywałam z uczniami kontrakt. Kiedyś wydawało mi się to stratą czasu, ale w tym roku, w tych koronowirusowych czasach kontraktowi poświęciłam dużo czasu.

W każdej klasie zaczęłam od projekcji filmiku, znalezionego na FB grupie Obłędne błędy. Uczniowie oglądali, zastanawiając się nad odpowiedzią, co ten filmik ma wspólnego z lekcją matematyki?

Taki filmik na pierwszej matematyce, dlaczego?

Nie patrzyłam na ekran, ale na twarze moich uczniów. Cudownie było śledzić ich reakcje. Były klasy, gdzie wszyscy patrzyli  na ekran,  chichotali, zastanawiali się, o co mi chodzi. Niestety było wielu uczniów, którzy nie potrafili się skupić na zadaniu, dopiero pod koniec filmiku zaczęli patrzeć na ekran. To zły  sygnał, przed pandemią procent rozkojarzonych uczniów był znacznie mniejszy. Obejrzeli i znaleźli to, co chciałam – błędy. Dyskutowaliśmy o tym:

  • czy błąd jest ważny w uczeniu,
  • a może błąd pomaga się uczyć,
  • czy trzeba się bać swoich błędów,
  • jak oni reagują na swój błąd,
  • czy w ich klasie można popełnić błąd,
  • jak na błąd reaguje klasa,
  • czy każdy ma odwagę w ich klasie zadać pytanie, jak czegoś nie rozumie,
  • czy koledzy się śmieją z cudzych błędów,
  • czy nauczyciel wyśmiewa się z błędów uczniów,
  • czy mogę liczyć na pomoc kolegi, kiedy czegoś nie umiem,
  • czy dziewczyny z baletu pomagały sobie…

Ciekawe to były rozmowy. W każdej klasie w kontrakcie znalazł się punkt o błędach.

Równie ważny był dla mnie zapis w kontrakcie dotyczący zachowania w klasie w czasie pandemii.  Poświęciliśmy też trochę czasu na ustalenie zasad funkcjonowania na lekcji matematyki.

Jak w każdej szkole, jeszcze w sierpniu, stworzono kilkustronicowe procedury, żeby w czasach zagrożenia epidemiologicznego było bezpiecznie. Ale czy w 1200 osobowej społeczności szkolnej zachowanie reżimu sanitarnego jest możliwe? Dzieci nadal piją z jednej butelki, wyjadają z jednej paczki chipsy. Dziewczynki wciąż się przytulają, a chłopcy nie zachowując dystansu społecznego walczą, jak zawsze na początku roku,  o przywództwo w swojej klasie, o pozycję samca alfa:) a słynny mem, który krąży w sieci wcale nie odbiega od rzeczywistości szkolnej.

 

I po co procedury w szkole?

A co robią nauczyciele? Patrzymy na  punkty w procedurach szkolnych i próbujemy dostosować swój system pracy do nowej sytuacji.

Ja muszę pracować z uczniem przy tablicy, nie umiem inaczej. Często stoi koło mnie kilkoro uczniów, ćwicząc różne umiejętności rachunkowe. Lubię pracować na grach dydaktycznych, w różnych konfiguracjach: parach, trójkach…

Przed pandemią tak pracowałam

Jak to wszystko zrobić, kiedy każdy z tych pomysłów łamie dystans społeczny? Szukając rozwiązań, wdałam się w dyskusję na jakimś forum facebookowym: dezynfekcja pisaka po każdym użyciu przez ucznia, inne  pudełka kredy na różne dni tygodnia i kwarantanna do przyszłego tygodnia:) Pomysły różne i reakcje na nasze nauczycielskie dylematy różne, ktoś nas podsumował jednym słowem – CYRK. Ale ja się wzdrygam przed tym, żeby cała klasa dotykała tego samego kawałka kredy, kiedy podchodzimy do tablicy, żeby skrócić ułamki czy podnieść liczbę do potęgi.

Może to i cyrk, ale kiedy zaczynamy ćwiczenia , uczniowie zakładają maseczkę i idą do tablicy ze swoim kawałkiem kredy, który trzymają w piórniku.  Ponieważ uczniowie odkażają ręce przed wejściem do klasy, możemy pracować na grach dydaktycznych, a osoby w grupach siedzą w maseczkach. Znów ktoś krzyknie cyrk i histeria…przecież wyjdą ze szkoły i żadnego dystansu społecznego nie będą zachowywać. Ok, ale ja nie potrafię inaczej. Dzieci się przyzwyczaiły do maseczek i swojego kawałka kredy i pracujemy jak zwykle, doskonaląc różne umiejętności.

Teraz tak pracujemy, niektórzy mówią CYRK, ale ja…

To dlatego w naszych kontraktach znalazła się też informacja o zachowaniu w dobie epidemii, żeby było bezpiecznie, żeby nie śmiać się z tych, którzy boją się bardziej i bardziej dają o bezpieczeństwo i dystans społeczny. Takie cuda nam powstały

Sama się dziwię , ale w tym roku filmowo zaczynałam wiele lekcji. Moi siódmoklasiści musieli się zastanowić, jaki będzie temat lekcji oglądając filmik . Nie zawiodłam się, uczniowie,  z którymi pracuję od czwartej klasy, zareagowali prawidłowo. Kiedy każdemu rozdawałam po kawałku papieru toaletowego było tyle emocji, krzyków, tak jak powinno być w trakcje odkrywania.  Było zupełnie inaczej  niż rok temu w innej klasie.

Reakcja na filmik jest ważna, jak było w tym roku?

Jeszcze raz polecam filmik jako wprowadzenie do potęgowania. Wkrótce będę poznawać potęgowanie w klasie czwartej, już się cieszę, bo są bardzo spontaniczni:)

I jeszcze jeden filmik, dla mnie odkrycie. Wiem, dla wielu historia Vashti  jest znana od kilku lat, a Dzień Kropki jest świętowany w wielu szkołach. Ale zanim nastał  15 września ja już zaobserwowałam u moich uczniów brak wiary w siebie, rezygnację. Czuło się to popandemiczne rozpasanie, kiedy najsłabsi uczniowie oddawali mi prace rozwiązane na max, a najlepsi uczniowie popełniali mnóstwo błędów. Wiadomo było, że  ktoś odrobił zadanie za ucznia, albo była to praca samodzielna. Minęły dwa tygodnie i ci, za których odrabiano lekcje, nie podejmowali żadnych prób, żeby ogarnąć nowy materiał. Widziałam te miny, te zachowania, te postawy, które wręcz wołały, nie umiem, nie chcę… Leżał taki uczeń na ławce jak Vashti i krzyczał przecież nie umiem liczyć.   Wyświetliłam każdej klasie ten filmik na lekcji matematyki i znów zostawiłam ich z pytaniem dlaczego. Odpowiedzi były różne, w niektórych klasach trzeba było zadać kilka pytań, żeby streścić historyjkę. Znów niektórzy nie zdążyli zauważyć, że leci coś na ekranie 🙁  Szwankuje u nich koncentracja, organizacja pracy, zawsze są w niedoczasie. Dla mnie najważniejszym momentem tego filmiku, jest ta pierwsza z wściekłością postawiona kropka na kartce. Na tym  się skupiłam, o tym dyskutowaliśmy:

  •  jak ważne jest, żeby zacząć,
  •  początek nie jest łatwy,
  • początek wymaga przełamania się, swojej niechęci,
  • trzeba zrobić coś wbrew sobie,
  • pierwszy krok wymaga wysiłku,
  • nie zawsze znajdzie się ktoś, kto nas zmusi, zachęci, żeby zrobić pierwszą kropkę…

Po naszych rozmowach narysowaliśmy i zapisaliśmy w zeszycie: BO TRZEBA ZACZĄĆ, czyli historia Vashti.

A w zeszytach i na drzwiach sali narysowaliśmy

Te trzy filmiki, po jednym w każdym tygodniu, zaczynały moje lekcje, a pod koniec czwartego tygodnia jeden z uczniów się zapytał, a filmu nie będzie? Mówisz, masz i wyświetliłam z kanału Pistacji, właśnie przerabiany temat lekcji. Pięknie wyszło, wróciła historia Vashti, bo jak ona trzeba zacząć naukę, jeżeli nie mogę zrozumieć wyjaśnień nauczyciela, to może pomoże mi informacja znaleziona w Internecie.

Takie motywatory i zajawki filmowe zaczęły mój rok szkolny. A jaki jest Wasz początek?

Wypisz świadectwo

W dziwnej scenerii rozdałam świadectwa moim szósteczkom. Ale przecież ostatnio wszystko jest jak z filmów fantasy, nawet kwiat, który dostałam od całej klasy, ubrany był w zieloną maseczkę i rękawiczki. Ten widok bawi, ale i przypomina trudny czas.

Zabawny pomysł uczniów, a może rodziców:)

Teraz mam czas, żeby obejrzeć swoje świadectwa. Zawsze po trzech latach wspólnej pracy gimnazjaliści wystawiali mi oceny sumujące i opisowe. W tym roku poprosiłam o wypisanie  świadectwa swojemu nauczycielowi matematyki klasy: ósmą (pracowaliśmy razem od września 2019) i  trzy klasy szóste, z którymi znamy się już od czwartej klasy. Kiedyś dostawałam świadectwa wypisane ręcznie, w tym roku wysłałam około setce moich uczniów Microsoft FORMS i czekałam. Trochę się zawiodłam.

Czytaj dalej Wypisz świadectwo

Ocena terapeutyczna?

Oceny roczne wystawione. Kończę robić zestawienia i prezentacje na lekcje wychowawczą, zebranie z rodzicami, rady pedagogiczne i co tam widzę? Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wzrost średniej u każdego ucznia i wyższe średnie niż za pierwsze półrocze z każdego przedmiotu. Czyli co, zdalne nauczanie sprzyja uczeniu się i jest skuteczniejsze niż nauka w sali lekcyjnej?  Kto w to uwierzy?!

Statystyki na koniec roku zaczynamy robić

„Oceny mają charakter terapeutyczny” taki dopisek widnieje w liście, który przychodzi za uczniem wracającym z sanatorium. Dobrze, że ten dopisek tam jest,  bo oceny wystawione przez nauczycieli z sanatorium bardzo się różnią, od tych, jakie wpisują nauczyciele do dziennika w szkole. Teraz, kiedy kończymy rok szkolny 2019/2020, mam wrażenie, że większość ocen wystawionych w okresie kwarantanny miało charakter terapeutyczny. Twierdzę, że ocena wystawiana w czasie kwarantanny była terapia dla ucznia i dla nauczyciela.  Czytaj dalej Ocena terapeutyczna?

Dlaczego ciągle płynę jak pstrąg?

„Obyś żył w ciekawych czasach” – niestety to chińskie przysłowie spełnia się na naszych oczach. Patrzę, jak rozpędzony świat zwalnia. Przypominają mi się  filmy katastroficzne. Obawiam się o zdrowie najbliższych. Myślę o tym, co się zmieni. I muszę, jak większość ludzi, pracować zdalnie… Przez koronowirusa wszyscy zostaliśmy zmuszeni, żeby się stać bardziej cyfrowi. Jeszcze niedawno niektórzy krzyczeli, że nienawidzą całej tej technologii i nie jest im ona do niczego potrzebna. Teraz bez internetu i różnych aplikacji ludzie nie mogą wykonywać swojej pracy, komunikować się, załatwić spraw…

A my nauczyciele? Z godziny na godzinę wszyscy musieliśmy zacząć uczyć zdalnie. Nawet ci, którzy w szkołach nie mieli technologicznego zaplecza, którzy nie mieli w  każdej sali internetu, komputera, tablicy multimedialnej, dziennika elektronicznego ani innej formy elektronicznej komunikacji z rodzicami, uczniami… Ale co to dla nas, nauczycieli, szczególnie tych z naturą siłaczek czy stachanowca! Ruszyliśmy, my przodownicy pracy, do internetów po pomoc. Nauczycielskie grupy facebookowe zapełniły się informacjami: kiedy, kto, o jakim narzędziu do komunikacji online będzie mówił. Padały stwierdzenia:

  • dzięki koronowirusowi zostanę Youtuberem,
  • koronowirus polską szkołę z nauczania XIX-wiecznego  przeniesie w ciągu z tygodnia do XXI wieku…

Czytaj dalej Dlaczego ciągle płynę jak pstrąg?

Znów powiało z Dzikiego Zachodu

Ostatnio na moich lekcjach było jak na Dzikim Zachodzie. Nie, uczniowie nie rozrabiali więcej niż normalnie 🙂 Zrobiłam lekcję w konwencji – albo, ujmę to bardziej naukowo, zastosowałam storytelling. Pomysł na scenariusz lekcji nie jest nowy. Już kiedyś pisałam, dlaczego taka lekcja powstała, co mnie zainspirowało:  Bo mnie sprowokowali.

Dlaczego znów piszę o lekcji powtórzeniowej z trójkątów? Pierwszy scenariusz powstał dla klasy gimnazjalnej, a teraz w mojej sali lekcyjnej mam inny target – szóstoklasistów. Pod tablicą też stoję zupełnie inna ja. Zanim zdecydowałam się na lekcję według starego scenariusza, długo się wahałam. Zrobić, nie zrobić? Wyciągnęłam z segregatora gotowe zestawy do tematu „Poszukiwany trójkąt”. Wystarczyło skserować odpowiednią ilość. I jak myślicie, powieliłam je?

Czytaj dalej Znów powiało z Dzikiego Zachodu

Ale po co?

Gdy udzielałam wywiadu do szkolnej gazetki, padło pytanie: skąd bierze pani pomysły na swoje lekcje? Nieraz inspiracja wypadnie z szafy, czasem coś ciekawego znajdę w internecie, a innym razem jakieś wydarzenie z mojego życia zamienia się w lekcję warsztatową, odpowiedziałam. Tak właśnie było z tym pomysłem…

Kiedy powiększyła mi się rodzina, zamarzyłam o większym mieszkaniu, żeby córka i syn mogli mieć swoje pokoje. Zajrzałam z mężem na konto i stwierdziliśmy, że nie stać nas na zamianę mieszkania. Czy była rozpacz? Nie!  Wtedy w  mojej głowie narodził się pomysł na wielki remont. Postanowiłam, że:

  • w kuchni zrobię pokój dla córki,
  • łazienkę połączę z korytarzem i przeniosę tam kuchnię,
  • wielki pokój trochę zmniejszę i wydzielę nowe pomieszczenie na łazienkę…
Usiadłam wieczorem nad planem mieszkania, a kiedy wstał świt, miałam już nowy…

Czytaj dalej Ale po co?

Z przytupem w 2020

Ósma rano 7. stycznia w 2020 roku… Kto miał tak, jak ja, że jego organizm najpierw nie chciał zasnąć wieczorem, a rano nie usłyszał żadnego budzika???  Niewyspana, ale za to z torbą pełną gadżetów, powlokłam się do szkoły, bo zaplanowałam sobie, że lekcje w nowym roku zacznę z przytupem.

Zacząć ten rok z przytupem

Do przerabianych zagadnień w poszczególnych klasach szukałam jakieś wizualizacji. I oto, co dziwnego przyszło mi do głowy:)

Czytaj dalej Z przytupem w 2020

Wojna i pokój

Praca w grupie – najczęściej na taką formę pracy oporni są ci uczniowie, którzy nastawieni są na sukces. Dlaczego? A co będzie jak do jego grupy trafi jakaś trąba matematyczna, która nie pomoże rozwiązać problemu, a jeszcze będzie spowalniać pracę całej grupy?!

Pamiętam te awantury, gdy ustalałam skład grupy

Czytaj dalej Wojna i pokój

Zastępstwo

Czy lubisz, kiedy dyrektor przydziela Ci lekcję zastępczą w klasie, której nie znasz, nie uczysz? Ja nie przepadam. Wpadam do sali, a tam grupa dzieci, do których nie mogę zwrócić się po imieniu. Mogę co najwyżej poprosić dziewczynkę w żółtej sukience albo chłopca w czarnej bluzie, żeby wykonał jakieś zadanie. Nawet jak mi się przedstawią, to ich imion nie zapamiętam 🙁

A na zastępstwie…

A kto z Was ma tak jak ja, że boi się sprawdzać obecność? Czytam sobie spokojnie listę obecności i nagle nazwisko ucznia wydaje się znajome, więc podaję imię, które podpowiada mi pamięć, pytając: czy to twoje rodzeństwo? I co? Dowiaduję się, że to nie rodzeństwo tylko tatuś, albo mamusia 🙁 Wiekowa ze mnie nauczycielka! Boję się, że niedługo usłyszę; „A mojego dziadka pani też uczyła” :((

To co robicie na zastępstwie?

Czytaj dalej Zastępstwo

Zrobiłam to

Mam w tym roku szkolnym dwie nowe klasy, w tym ukształtowaną już przez innych nauczycieli klasę ósmą. Takiej zmiany nauczyciela, kilka miesięcy przed egzaminem, nie ma im co zazdrościć.

Mam już w głowie ich imiona. Już rozpoznaję po oczach, kto ma jaki poziom histerii, gdy podchodzi do tablicy, więc prawie wiem, jak pomóc uczniowi, żeby odszedł od tablicy z poczuciem sukcesu. Ale CISZA  panująca w klasie mnie dobija. Kiedy zadaję pytanie:  było? Cisza. Kiedy proszę o połączenie się w grupy i wspólne rozwiązywanie zadań, to smucą mnie takie samotne wyspy – uczniowie, którzy nigdzie nie idą. Dobija mnie cisza panująca w czasie wspólnej pracy, nikt do nikogo nic nie mówi, nie ma wymiany wiedzy… Brak pytań do mnie, nikt o nic nie pyta… Cisza.

Można powiedzieć: cudownie! Pracują w ciszy! Ale ja w tej ciszy słyszę strach przed przyznaniem się do niewiedzy. Nie wiem, nie umiem, nie zapytam, bo się zdradzę…

Czytaj dalej Zrobiłam to